Przychodzę z pomocą tym wszystkim z Was, którzy byli już raz w Brazylii, zakochali się w tym niezwykłym kraju, co nie jest szczególnie trudne, a teraz chcą tam wrócić i szukają pomysłu na coś ciekawego do zobaczenia.
Pierwszy raz w Brazylii
Zanim jednak przejdę do pomysłów na drugą, trzecią i kolejne podróże do Brazylii, zatrzymam się na chwilę w momencie, gdy byłeś/byłaś w Brazylii pierwszy raz. Sądząc po wpisach w mediach społecznościowych oraz komentarzach na tym blogu, większość osób na pierwszy wyjazd wybiera trasę pocztówkową: Rio de Janeiro (czasem na karnawał), miasteczka i plaże w pobliżu Rio, takie jak Búzios, Paraty czy Ilha Grande. Na tej trasie często nie może zabraknąć widowiskowych wodospadów Iguaçú. Czasem zmieści się także Salvador da Bahia albo też Amazonia w wersji podstawowej – na przykład Manaus i okolice, włączając w to wycieczkę do lasu deszczowego.
Uważam, że taki plan na pierwszy w życiu wyjazd do Brazylii jest bardzo dobry. Pozwala poczuć klimat, zobaczyć miejsca, z których Brazylia słynie i wrócić do domu ze wspaniałymi wspomnieniami. Zdarza się jednak tak, że ludzie na pierwszym wyjeździe łapią brazylijskiego bakcyla, którego ja nazywam chorobą maravilhosą (dlatego, że Rio ma przydomek Cidade Maravilhosa, czyli Cudowne Miasto). Jest to choroba bardzo zaraźliwa i nieuleczalna, bo jeśli ktoś złapie maravilhosę, to na pewno będzie chciał do Brazylii wrócić – pytanie tylko gdzie?

Pomysł 1: Amazonia
Wszyscy ci, którzy odwiedzili Amazonię podczas pierwszej wycieczki do Brazylii, rozumieją bardzo dobrze, że ogromu tego regionu nie da się ogarnąć w krótkim czasie, jakim dysponujemy na start. Dlatego powrót do Amazonii na dłużej ma sens, tym razem starannie planując, co warto zobaczyć. A jest co zwiedzać!
Zaczynamy od Manaus, stolicy Amazonas (nasza relacja z tego miasta tutaj). W mieście jest wiele miejsc, gdzie można poczuć pełnię klimatu Amazonii i wtopić się w naturę, na przykład w Muzem Amazonii. Do niecodziennych przeżyć należy też plażowanie na jednej z rzecznych plaż nad Amazonką, a także podziwianie Spotkania Rzek, gdzie żółte i czarne wody płyną obok siebie. Na mnie największe wrażenie zrobiło Muzeum Kauczuku, do którego płynie się motorówką, a na miejscu można zobaczyć, jak kiedyś produkowało się kauczuk i posłuchać opowieści o życiu zbieraczy tego surowca, które delikatnie mówiąc nie było godne pozazdroszczenia. W Manaus chwycił mnie również za serce budynek opery, czyli Teatro Amazonas, warto poczytać trochę o historii tego miejsca, żeby jeszcze bardziej je docenić. Manaus było kiedyś jednym z najbardziej rozwiniętych i bogatych miast w Brazylii, a wszystko dzięki boomowi kauczukowemu. Dla mnie ten temat jest fascynujący!

No ale dość o Manaus, bo część podróżników odwiedza to miasto już podczas swojej pierwszej wizyty w Brazylii. Z Manaus można robić sobie krótsze i dłuższe wycieczki na łono lasu deszczowego. Celowo nie nazywam go dżunglą, bo pamiętam jeszcze ze studiów, że na geografii Ameryki Łacińskiej skutecznie wbijano nam do głowy, że dżungla to jest w Azji, a w Brazylii mamy selvę. Dlatego słowo dżungla w kontekście Brazylii jakoś ciężko przechodzi mi przez gardło.
Jednodniowa wycieczka warta polecenia wiedzie do Presidente Figueiredo, miasta wodospadów. Kto by pomyślał, że w sercu Amazonii można zobaczyć wiele różnych wodospadów w jednym miejscu? A to właśnie możliwe w Presidente Figueiredo, oddalonym od Manaus o zaledwie 120 km. Prowadzi tam dobra droga asfaltowa, więc można wypożyczyć samochód albo wybrać ofertę agencji wycieczek. Nasza relacja z pobytu w tym mieście tutaj.
Na dwa lub więcej dni koniecznie trzeba sobie zaplanować wypad do selvy, taki z nocowaniem. Taka wyprawa pozwala jeszcze bliżej dotknąć Amazonii, bo mieszkamy wtedy w środku lasu, nad rzeką – jest też opcja nocowania w hamakach pod gołym niebem, jeśli ktoś reflektuje. Dni wypełnione są wycieczkami z lokalnym przewodnikiem i opowieściami o gigantycznych wężach i innych stworach z amazońskich legend ludowych. Oczywiście na taką kilkudniową wyprawę nie udajemy się na własną rękę, tylko kupujemy odpowiadający nam pakiet w agencji. Ja polecam Iguana Turismo.

Podróż w amazońskim stylu
A co, jeśli ktoś marzy o rejsie Amazonką i spędzeniu czasu jak najbliżej tej potężnej rzeki, najlepiej na jej środku? Takie opcje też są dostępne! Wiele lokalnych firm oferuje krótsze lub dłuższe rejsy po Amazonce, a ja polecam udać się promem z Manaus w kierunku miasta Belém, gdzie wielka rzeka wpływa do Atlantyku. Taka podróż promem oferuje niezapomniane przeżycia, ponieważ spędzamy czas w towarzystwie lokalsów, a nie turystów, a preferowanym sposobem noclegu jest hamak na pokładzie. Komu taka kolorowa przygoda wydaje się ekscytująca? My płynęliśmy 2 dni z Manaus do Santarém i byliśmy jednymi z nielicznych, którzy wzięli kabinę zamiast hamaka (relacja tutaj). W tym miejscu wspomnę jeszcze o celu naszego rejsu, czyli osadzie Alter do Chão niedaleko Santarém, która w ostatnich latach jest prawdziwą brazylijską perełką turystyczną – spieszcie się odwiedzić, zanim nie przekształci się w bardziej uczęszczany kurort, a jest takie ryzyko.
To tylko kilka pomysłów na Amazonię – region jest tak ogromny, że każdy może zaplanować wyjazd tak, jak lubi najbardziej i włączyć interesujące dla siebie miejsca. Ja byłam oszołomiona bogactwem przyrody Amazonii, ogromem rzek, potęgą lasu deszczowego. Stojąc na pokładzie promu, gdy nie widać drugiego brzegu rzeki, coś ściska człowieka za gardło i wprost trudno uwierzyć, że Brazylia jest taka niezwykła.

Itacaré, południe Bahia
Pomysł 2: Nordeste – Północny Wschód
Ten region jest tak rozległy i bogaty w atrakcje, że można do niego wielokrotnie wracać i wciąż będzie co odkrywać. To moja ulubiona część Brazylii, bo znajdują się tu piękne miejsca, bajowe plaże jak z folderu biura podróży oraz zabytki z epoki kolonialnej. To do wybrzeży stanu Bahia dopłynął w 1500 roku rzekomy odkrywca Brazylii, Pedro Alvares Cabral (dzisiaj kwestią dyskusyjną jest to, czy rzeczywiście to on był pierwszym Europejczykiem, który postawił swoją stopę na brazylijskiej ziemi). Przyjrzyjmy się mojej subiektywnej topce z Nordeste.
Stan Bahia – to miejsce magiczne, pełne afrykańskich tradycji i zabytków z dawnych czasów. Salvador to moje ukochane miasto na świecie i mogłabym się tu przeprowadzić nawet jutro. Poza urokliwymi plażami i zjawiskowym wybrzeżem, znajdziemy tu płaskowyż Chapada Diamantina, gdzie ciekawe formacje skalne są scenerią dla dawnych kopalni złota i miejscowych legend. A na południu stanu mieszkał i tworzył jeden z najbardziej znanych brazylijskich pisarzy Jorge Amado. Miasto Ilhéus i jego okolice, a zwłaszcza dawna osada rybacka Itacaré, powinny znaleźć się na szlaku wycieczki.

Lençóis Maranhenses w stanie Maranhão to wydmy, które po porze deszczowej wypełniają się wodą i tworzą zupełnie nieziemski krajobraz. To niezwykłe miejsce na mapie Brazylii i podróżując po Nordeste, zwłaszcza od lipca do września, nie można go pominąć.
Fernando de Noronha w stanie Pernambuco – to archipelag wysp, położonych na Atlantyku, z dala od lądu. Słynie z bujnej przyrody i plaż, które niejednokrotnie znalazły się na samym szczycie rankingów na najpiękniejsze plaże na świecie. Sam wstęp na archipelag, a ściślej mówiąc, na jedyną dostępną dla turystów wyspę, nie jest prosty, ale warto podjąć wysiłek, również finansowy. Mówię nie tylko o tym, że wszystko na wyspie jest drogie, od hoteli po restauracje, ale także o tym, że sam wstęp na wyspę podlega opłacie. Osobno kupuje się bilet do parku narodowego, którym ten obszar jest objęty.

Północny Wschód Brazylii ma wiele do zaoferowania miłośnikom plaż, w tym fanom kitesurfingu (miejscowość Cumbuco w stanie Ceará), snorklowania (bardzo wiele miejsc, z czego najsłynniejsze są: Porto de Galinhas, Maragogi – z rafami koralowymi w głębi morza, gdzie można dotrzeć łódkami), parków wodnych (Beach Park w Fortalezie), a także tym, którzy chcą poznać brazylijski folklor. W czerwcu w wielu miejscach w Brazylii, ale głównie w Nordeste, obchodzi się festas juninas, czyli uroczystości czerwcowe, podczas których wystawiane są sztuki teatralne na placach i ulicach, można poznać miejscowe legendy, potańczyć, posłuchać muzyki na żywo, a wszystko to w kolorowych i tętniących życiem okolicznościach.

Pomysł 3: Pantanal
Brazylia słusznie kojarzy się z przyrodą. Wszyscy, którzy chcą znaleźć się bliżej tej dzikiej, nieokiełznanej i nawet przytłaczającej swoim ogromem przyrody kierują swoje oczy na Amazonię. Poniekąd słusznie, bo w Amazonii wiele rzeczy jest naj. Ale jest jeszcze inne miejsce w Brazylii, gdzie można podziwiać naturę z bardzo bliska, przeżyć spotkanie z kajmanami, kapibarami, papugami, a nierzadko również uchwycić w obiektywie aparatu jaguara. Jadąc przez ten region autem, zdarza się spotkać ogromne węże – anakondy – wylegujące się przy drodze (albo w poprzek drogi) po obfitym posiłku.
Pantanal to największe mokradła na świecie, leżące w zachodniej Brazylii, tuż przy granicy z Boliwią. Niektórzy twierdzą, że tutaj szansa na bliższe spotkania ze zwierzętami jest nawet większa niż w Amazonii. Trudno mi to jednoznacznie stwierdzić, bo w obydwu tych regionach czułam się bardzo blisko natury, a mnogość zwierząt była podobna. W Pantanalu łowiliśmy w rzece piranie i podziwialiśmy leżące na brzegu kajmany, aby kilka kilometrów dalej wskakiwać do tej samej rzeki, żeby się wykąpać. Przemierzaliśmy rozlewiska łodzią, a tam gdzie dało się dojechać drogą – docieraliśmy rozklekotanym dżipem. Podczas postoju przewodnik nad ogniskiem gotował dla nas jednogarnkowy obiad. Tropiliśmy jaguara po jego śladach, a na kapibary nawet już nie zwracaliśmy uwagi, bo były dosłownie wszędzie. Podobnie jak różne ptaki, których nazw nie byłam w stanie spamiętać.
Pantanal leży poza typowym turystycznym szlakiem i zwiedza się go z dwóch stanów: Mato Grosso lub Mato Grosso do Sul. My byliśmy z tym drugim stanie – wylądowaliśmy w jego stolicy, Campo Grande i stamtąd dotarliśmy do serca Pantanalu z miejscową agencją, gdzie w lodge na łonie natury spędziliśmy kilka dni (Pantanal Jungle Lodge). Innym sposobem, jaki wybierają turyści jest kontakt bezpośrednio z wybranym hotelem, który poza zakwaterowaniem i wyżywieniem, zapewnia również transport z większego miasta. Jest to o tyle ważne, że w porze deszczowej w wiele miejsc nie można dotrzeć samochodem, więc wypożyczenie auta na lotnisku nie zagwarantuje nam, że dojedziemy do celu. A nawet jeśli droga nie będzie zalana, to można utknąć w błocie. Lokalsi wiedzą, jak takich pułapek uniknąć, więc na takim odludziu dobrze jest pozostawić logistykę w ich rękach.
