“Klawisze”. W więzieniu mieszka zło.

Pierwsza książka Drauzio Varelli “Ostatni krąg” została sfilmowana, a jej ekranizacja pt. “Carandiru” stała się światowym hitem. Właśnie ukazała się jego druga książka, “Klawisze”.

Normalnie, jak w więzieniu

Na pytanie “Kim chcesz zostać, gdy dorośniesz?” mało kto odpowie: strażnikiem więziennym. A właśnie taki plan od dzieciństwa miał José Carlos Cecílio. Pozostali klawisze bynajmniej nie marzyli o tym, że będą pilnować niebezpiecznych przestępców w przepełnionym brazylijskim więzieniu. Tak wyszło. Gdy ma się rodzinę na utrzymaniu, trudno wybrzydzać w ofertach, których zresztą nie ma zbyt wiele.

“Do więziennictwa trafili skuszeni raczej bezpieczną państwową posadą niż powodowani jakimś szczególnym powołaniem (…) Zazwyczaj wychowani przez surowych rodziców, którzy wpoili im żelazne zasady postępowania, dorastali w tych samych peryferyjnych dzielnicach, skąd pochodzą ludzie marginesu. Niezliczone są przypadki strażników, pod których pieczę w więzieniu trafili koledzy z dzieciństwa.”

Strażników i więźniów wiele łączy, a jedną z rzeczy która ich dzieli jest to, że strażnicy po pracy opuszczają mury więzienia, podczas gdy skazani tam zostają. Jednak na co dzień muszą żyć obok siebie, żyć ze sobą – rozmawiać, współpracować, chronić się nawzajem. Nie oznacza to jednak, że kiedykolwiek się zaprzyjaźnią. Pomiędzy tymi grupami nie ma równości i klawisze wiedzą, kiedy mogą wykorzystać przewagę – w sytuacjach zagrożenia lub wyższej konieczności nie cofają się przed niczym i mają swoje sposoby, aby okiełznać podopiecznych. Postrachem więźniów jest tzw. “papuzi drążek” – podwieszony na nim człowiek wyśpiewa wszystko.

“Kiedy podejrzany wszedł do sali, Hulk zrobił nieprzyjemną minę i zapytał spokojnie:

– Miałeś już okazję poznać „papuzi drążek”?

– Tak, proszę pana, wieszali mnie w areszcie śledczym.

(…)

Z pomocą kolegi związał przeguby więźnia kawałkami podartej szmaty, przełożył żelazną sztabę pod jego zgiętymi nogami, aby znalazła się między spętanymi rękoma i kolanami, podniósł ją z ziemi i oparł na dwóch biurkach. Mężczyzna wisiał teraz głową w dół w pozycji zwanej „kurczak z rożna”, co w brazylijskich więzieniach tamtej epoki było jedną z najpopularniejszych tortur.

Po pięciu minutach opuścili sztabę i położyli chłopaka na ziemi. Hulk zbliżył się do niego i powiedział ojcowskim tonem:

– Synu, masz piętnaście minut, żeby się zastanowić nad życiem. Niedługo tu wrócę, żeby cię powiesić na kolejne dziesięć minut, choć tego nie chcę. Nie byłoby z twojej strony mądrzej, gdybyś jednak zmienił zdanie?”

Między nami klawiszami

Natomiast relacje pomiędzy strażnikami – przynajmniej w grupie, która opisuje Drauzio Varella, czyli w Radzie Wódkownictwa – są serdecznie i przyjacielskie. Ujęła mnie historia klawisza, którego żona wyrzuciła z domu i wszyscy koledzy poszli wstawić się za nieszczęśnikiem – z jakim skutkiem, przeczytacie w książce.

“Zapłaciliśmy rachunek, wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Zanim przeszliśmy przez drzwi, Cień zwrócił się dramatycznym tonem do całej grupy:

– Poproszę was o coś, o co prosi się tylko najdroższych przyjaciół: chodźcie wszyscy do mnie, jeśli przyjdę z wami, nie będzie miała odwagi mnie wyrzucić.

Prośba ta natychmiast wywołała bunt: „Ja, najdroższy przyjaciel?”; „O nie, taka szopka to nie dla mnie”; „A czy ja jestem psychoterapeutą dla łajdaków?”; „Skąd ci przyszło do głowy, że jesteśmy przyjaciółmi?”; „Facet, ty mnie z kimś chyba pomyliłeś”. (…) Ostatecznie zwyciężyła empatia, która jednoczy mężczyzn, bez względu na rasę i wyznanie, kiedy trzeba pomóc przyjacielowi zdradzającemu żonę.”

Carandiru i co dalej

“Klawisze” zaczynają się od wspomnienia masakry w Carandiru, 2 października 1992 roku. Jej świadkiem był Drauzio Varella, lekarz – wolontariusz. Ta data na zawsze skojarzyła nazwę więzienia Carandiru ze śmiercią 111 więźniów. Krwawo stłumiony bunt osadzonych odbił się szerokim echem w Brazylii i poza jej granicami. Wszystkie problemy brazylijskiego więziennictwa, łamanie praw więźniów, tortury – te kwestie były wówczas na ustach wszystkich. Temu tematowi poświęciłam też jeden z rozdziałów mojej pracy magisterskiej o prawach człowieka w Brazylii.

Książka to świetnie napisany (i przetłumaczony) zbiór historii z życia strażników więzienia Carandiru w São Paulo. W stałym gronie zbierają się po pracy i dzielą się wydarzeniami zza i spoza więziennych murów.

„Koledzy twierdzą, że Irani ma więcej historii do opowiedzenia niż dwie manikiurzystki razem wzięte. Rzeczywiście jest gawędziarzem, który potrafi zahipnotyzować słuchacza. Pracując od wielu lat w systemie penitencjarnym, zdołał poznać cały repertuar problemów typowych dla więziennego życia. Jego relacje są dramatyczne i wzbogacane pauzami, które pozwalają słuchaczowi wziąć oddech i zaostrzają apetyt na ciąg dalszy.”

Dzięki “Klawiszom” poznajemy sposób ich myślenia, zachowanie wobec osadzonych, a także co bardzo ciekawe, życie osobiste. Klawisze opisani przez Varellę wzbudzają sympatię, ale i współczucie. To nie są dobrze zbudowani osiłkowie, bezmyślnie wykonujący rozkazy. To ludzie z krwi i kości, inteligentni, zabawni, ale też doświadczeni przez życie i borykający się z wieloma problemami. Warto ich poznać i spróbować zrozumieć.

Dziękuję Wydawnictwu Czarne za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

“Klawisze” (port. Carcereiros)

Autor: Drauzio Varella

Tłumaczenie: Michał Lipszyc

Data polskiego wydania: 2016, Wydawnictwo Czarne

Źródło okładki na zdjęciu: Wydawnictwo Czarne

Cytaty pochodzą z książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *