Trują, ale pouczają

Norwegia krytykuje Brazylię za wycinkę Amazonii. A norweski rząd ma udziały w firmie produkującej aluminium, która odpowiada za zanieczyszczenie amazońskich rzek – donosi BBC.

Chronimy lasy, zatruwamy rzeki

Czerwcowa wizyta w Norwegii nie była przyjemna dla prezydenta Michela Temera. Został przywitany przez manifestacje protestujące przeciwko wycince amazońskich lasów deszczowych. Oficjalne spotkania również nie należały do udanych – ze strony norweskiego rządu padła groźba wycofania środków na ochronę Amazonii. W ramach funduszu Amazon Fund Norwegowie od 2008 roku przeznaczyli na ten cel ponad miliard dolarów. Teraz zapowiadają zredukowanie tej kwoty do zera, o ile tempo wycinki znacząco nie spadnie.

Jak się okazuje, pouczanie Brazylii za niszczenie środowiska pachnie hipokryzją, ponieważ rząd Norwegii jest udziałowcem firmy Hydro, która zatruwa rzeki w rejonie miasta Barcarena w stanie Pará w Amazonii. Ten obszar należy do najbardziej zanieczyszczonych a Amazonii. Przeciwko Hydro toczy się ponad 2 tys. spraw sądowych, firma nie zapłaciła też R$ 17 mln kary nałożonej przez IBAMA (Brazylijski Instytut Środowiska i Zasobów Naturalnych).

Wielki wyciek 2009

Hydro jest większościowym udziałowcem dwóch firm pozyskujących aluminium, działających w regionie miasta Barcarena: Alunorte i Albrás. Hydro kupiła obydwie od brazylijskiej firmy Vale. W 2009 roku doszło do wycieku toksycznego błota, za co Ibama obciążyła odpowiedzialnością Alunorte, nakładając na nią wysokie kary, do dziś niezapłacone. Po tym wydarzeniu przeciwko firmie skierowano też do sądu kilka tysięcy wniosków, z czego wiele spraw toczy się do dzisiaj.

Okolice Barcareny są usiane licznymi wyspami i pokryte siecią rzecznych kanałów, wpadających do większych rzek. Dla ponad połowy lokalnej ludności, rzeka jest jedynym źródłem wody pitnej, zatem jej zanieczyszczenie spowodowało wielkie problemy. Testy laboratoryjne przeprowadzone przez Uniwersystet Federalny w Pará wykazały, że jeden na pięciu mieszkańców tego regionu cierpi z powodu zatrucia ołowiem – szkodliwym odpadem w przemyśle mineralnym.

Firma Hydro, która podkreśla swoje zaangażowanie w obszar CSR (Społeczna Odpowiedzialność Biznesu – dbanie o interesy lokalnych społeczności oraz o środowisko), tłumaczy wyciek ulewami, jakie nawiedziły region w tamtym czasie. Jednak naukowcy z uniwersytetu w Pará uważają, że powodem katastrofy ekologicznej nie była pogoda, ale błąd ludzki – tama była przepełniona i ulewne deszcze nie miały takiego znaczenia, jakie chce widzieć Hydro.

Źródło: BBC Brasil

1 komentarz

  • Nie chcą zapłacić za szkodę, to próbują zgrywać yntelygentnych. Widać, jak wygodnie jest zrzucić coś na kogoś, a samemu przyznać się do błędu i zapłacić za niego, szczególnie w takiej sytuacji jak zatruwanie rzeki, już trudno. Nie jestem kimś, kto para się ochroną środowiska, ale ta sytuacja jest po prostu chora i wymaga zwrócenia na nią uwagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *