Subiektywny przewodnik po przewodnikach

W erze Tripadvisora i innych podróżniczych aplikacji, mogłoby się wydawać, że książkowy przewodnik to już przeżytek. I chociaż lubimy e-mapy, e-booki i w ogóle lubimy być online, to mamy też swoje ulubione papierowe przewodniki, które zabieramy do Brazylii.

Guias Philips – pasjonujący jak powieść przygodowa

Nasz pierwszy przewodnik po Brazylii, był właśnie z serii Guias Philips. W zasadzie to nie po całej Brazylii, lecz tylko po Nordeste. Został zakupiony podczas pierwszej wyprawy do Bahia w 2006 r. Na okładce zdjęcie idyllicznej plaży, panorama Pelourinho w Salvadorze oraz jangada na płyciźnie. To wszystko idealnie wpisuje się w krajobraz Nordeste i oddaje jego klimat.

Przewodnik podzielony jest na stany, w tym przypadku 9 stanów Nordeste, a każdy stan na podrozdziały opisujące najciekawsze miejsca. Na początku książki jest opis całego regionu, zarys historii, przyrody oraz wskazówki jak najlepiej przygotować się do wycieczki. Część dotycząca każdego stanu zaczyna się od mapy z zaznaczonymi miejscami, których opisy znajdziemy na kolejnych stronach. Podrozdziały liczą od kilku do kilkunastu stron z mapkami, zdjęciami i opisami atrakcji oraz co jest do zwiedzenia w okolicy. Dodatkowo, w tabelce są podane odległości do innych większych miejsc, ważne telefony i adresy www. Na końcu książki znajduje się lista polecanych hoteli i restauracji.

Przewodnik Guias Philips Nordeste okazał się idealny. Nie trzeba się zastanawiać, co warte zwiedzenia, bo tu wszystko jest dokładnie opisane i zilustrowane pięknymi zdjęciami. Czyta się to z wypiekami na twarzy i zdarzało nam się zabierać ten przewodnik w podróż w zupełnie inne miejsca niż Brazylia, jako jedną z lektur uprzyjemniających czas 🙂

Z tej samej serii pojawiły się też przewodniki po Południu Brazylii (Região Sul), Pantanalu (Pantanal & Bonito), Amazonii oraz po Parkach Narodowych. Jeden z tych przewodników zawsze trafia do walizki, gdy jedziemy do Brazylii i nie leży tam w zapomnieniu, tylko jest z nami każdego dnia wyprawy. Jest poręczny, nie za ciężki – w końcu każdy dotyczy tylko jednego wybranego regionu, a nie całego kraju. Jest przejrzysty w użytkowaniu, no i pasjonujący – od razu chce się jechać w opisane w nim miejsca!

Przewodniki Guias Philips można kupić na Amazonie (za ok. 30 USD), eBayu oraz w brazylijskich księgarniach (na przykład Saraiva) z wysyłką do Polski za ok. 40 PLN. A także na miejscu, w większości księgarni, także tych na lotnisku. Dostepne po portugalsku lub po angielsku.

Quatro Rodas – zamiast GPSa

Własne przewodniki pod nazwą Guia Quatro Rodas (Przewodnik Cztery Kółka) wydaje też Editora Abril. Jednak my znaleźliśmy idealne przewodniki pod postacią Guias Philips, więc z całej serii Quatro Rodas korzystaliśmy tylko z map. I tak, włócząc się Chevroletem Celta (podobny do starej Corsy C) po bezdrożach Bahia, posiłkowaliśmy się mapą “Mapa rodoviário 2006 Bahia” wraz z dodatkową mapą centrum Salvadoru – bardzo się przydała!

334827_868Dwa lata później kupiliśmy mapę całego Nordeste, ale wygląda na mało używaną. Pewnie dlatego, że mapa po tak wielkim regionie jest mało szczegółowa, a tym samym mało przydatna. Poruszając się po Rio de Janeiro, zaopatrzyliśmy się w aż dwie mapy: “Rio de Janeiro, 3500 ruas da cidade” oraz mapę całego stanu z innej serii. Te mapy, plus wskazówki zaprzyjaźnionej carioca doprowadziły nas do każdego wyznaczonego celu. A jazda ulicami Rio nie okazała się przeżyciem aż tak bardzo ekstremalnym.

Nie odkryjemy Ameryki stwierdzeniem, że warto zaopatrzyć się w aktualną mapę. Zimą znowu jedziemy do Bahia, ale nie zabieramy mapy sprzed 9 lat, na miejscu kupimy nową. A co bardziej prawdopodobne, wypożyczymy samochód z GPS-em.

Inne przewodniki

Na naszej półce znajdują się jeszcze inne przewodniki po Brazylii, poza ukochanym Philipsem. Pierwszy to “Rio de Janeiro city guide” wydany przez Lonely Planet. Nas ten przewodnik nie zachwycił. Nie ma w nim pięknych zdjęć, a cała zawartość to lista zabytków, restauracji, hoteli ze szczątkowymi mapami dzielnic.

Chociaż nie przepadamy za przewodnikami, gdzie w jednej książce zawiera się cały kraj, to i takie mamy w swoich zbiorach. “Brazylia” z cyklu Podróże Marzeń Gazety Wyborczej oraz “BrasilGuia Visual, Folha de S. Paulo to ciężkie cegły, których raczej byśmy nie zabrali w żadną podróż. Poza tym są mało szczegółowe. Najlepiej się je ogląda w domu, chcąc kontemplować piękne zdjęcia albo planować kolejną podróż. Do innych celów raczej mało przydatne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *