5 miejsc do zobaczenia w 2017 roku

Lençóis Maranhenses. Moim zdaniem jedno z najpiękniejszych, ale i za mało docenianych miejsc w Brazylii. Powinno dołączyć do Wielkiej Trójki miejsc do zobaczenia w tym kraju, czyli Rio, Iguaçu i Amazonii. Nie wiem czemu jeszcze nie jest wymieniane na jednym oddechu z wyżej wymienionymi. Może dlatego, że trzeba się trochę natrudzić, żeby się tam dostać. Najpierw polecieć do São Luís (które nawiasem mówiąc jest urocze), a stamtąd kilka godzin autobusem do Barreirinhas, które jest dobrym punktem wypadowym do Lençóis. Nie trzeba koniecznie organizować wszystkiego samemu. Już w São Luís można się zdać na agencję, która dowiezie nas gdzie trzeba. O Lençóis napisałam już wiele peanów (na przykład TUTAJ). Warto się tam wybrać na kilka dni i poza samymi wydmami, wyruszyć na rejs motorówką po rzece Rio Preguiças i dotrzeć do miejsca, gdzie spotyka się ona z Atlantykiem – jest to plaża Caburé i Atins. W wiosce znajdziemy kilka knajpek, gdzie można coś zjeść i zrelaksować się na hamaku.

Lençóis Maranhenses

Jericoacoara, a zwłaszcza jej okolice. Jeri, jak jest zdrobniale nazywana, była kiedyś wybrana najpiękniejszą plażą w Brazylii, więc jadąc tam miałam ogromne oczekiwania. A dostać się tam wcale nie jest tak łatwo, bo najpierw spędzamy kilka godzin w busie z Fortalezy, a potem jeszcze tłuczemy się samochodem z napędem na 4 koła przez piachy i bezdroża, żeby w końcu dotrzeć do osławionej wioski, gdzie nie ma asfaltowanych ulic i żeby gdzieś przejść z bagażem, trzeba wzywać buggy-taksówkę. To wszystko ma swój urok i ducha przygody, ale trzeba wyjechać poza Jeri, żeby w pełni docenić piękno tej okolicy. Buggy zawiezie nas na przykład do rajskiego jeziora Lagoa do Paraíso, gdzie hamaki są zawieszone tak, żeby leżeć w ciepłej wodzie. Dalej możemy wybrać się w rejs łódką i podglądanie koników morskich. Sama jazda buggy po wydmach to przygoda, zwłaszcza jeśli wybierzemy opcję “com emoção”. Zachód słońca najlepiej spędzić na Wydmie Zachodzącego Słońca razem z setkami innych osób lub też wybrać się w okolice Pedra Furada, czyli skały, przez otwór której będziemy podziwiać zachodzące słońce.

Jericoacoara, Lagoa do Paraiso

Olinda. Bliźniacze miasto Recife, stolicy stanu Pernambuco. Bardzo kolorowe, wesołe, żywe. Miasto najpyszniejszej tapioki i najmocniejszej caipifruty z marakui, a wszystkie te specjały serwowane są pod kościołem na głównym placu miasta. Miasto kolonialnych zabytków, jednych z najstarszych w Brazylii, jak na przykład XVI-wieczny klasztor franciszkanów czy Igreja do Carmo, pierwsza karmelitańska świątynia w Brazylii. A ponieważ Pernambuco było też łakomym kąskiem dla Holendrów, znajdziemy tu też pozostałości starego holenderskiego fortu: Forte Orange na wyspie Itamaracá, pod Olindą. Odwiedzając Olindę w karnawale, zobaczymy pochód gigantycznych lalek, z których słynie to święto. A szalone karnawałowe noce spędzimy na tańcach w rytmie frevo i maracatu.

Olinda, Igreja do Carmo

Ouro Preto. Jedno z niewielu miejsc w Brazylii, gdzie z chęcią zapłaciłam za wstęp do kościoła i to niejednego. W większości mroczne wnętrza świątyń nie prezentowałyby się zbyt dostojnie gdyby nie rzeźby w nich umieszczone. Zwłaszcza, gdy poznamy historię powstania tych rzeźb – wyszły spod dłuta niepełnosprawnego artysty Aleijadinho, który nie miał rąk i rzeźbił za pomocą narzędzi przymocowanych do kikutów. Nawet w takich warunkach był w stanie stworzyć arcydzieła, które zachwycają do dziś. Kościoły, dzieła sztuki i kopalnie złota – oto filary, na jakich wspiera się urok Ouro Preto i okolic, a wszystkie ścisle ze sobą związane. W XVIII wieku trwała złota gorączka, a kopalnie złota i diamentów pracowały pełną parą. Część tego bogactwa była używana jako ozdoby w kościołach – niestety do dzisiaj niewiele już z tego zostało. Są za to rzeźby Aleijadinha i bezcenna historia tego regionu. Więcej o Ouro Preto TUTAJ.

Ouro Preto

Beach Park, Fortaleza. Oglądałam kiedyś na Travel Channel program o szalonych parkach wodnych, w jednym z odcinków wystąpił Beach Park w pobliżu Fortalezy w stanie Ceará. Powodem, dla którego można go nazwać szalonym jest zjeżdżalnia “Insano” o wysokości 41 m, czyli 14 pięter. Na żywo ta zjeżdżalnia wygląda naprawdę przerażająco i ja się nie odważyłam na zjazd. Poza “Insano” park wodny ma wiele innych atrakcji – basenów, zjeżdżalni i rozrywek dla dzieci i dorosłych. Jest położony 26 km od Fortalezy i spędza się tam cały dzień. Można zostawić rzeczy w zamykanej szafce, a klucz w formie opaski z kartą magnetyczną nosi się ze sobą. Przy wejściu do parku musimy zdecydować, ile pieniędzy chcemy wydać na jedzenie i taką kwotę “deponujemy” na karcie-kluczu. Jeśli coś zostanie, to odbiera się w gotówce przy wyjściu. Jeśli zabraknie, to niestety nie kupimy dodatkowego batona czy napoju. Całodzienne wejście kosztuje R$ 210, 3-dniowe R$ 310, a tygodniowe R$ 330. Beach Park to największy park wodny w Ameryce Południowej i zdaniem Tripadvisora drugi najlepszy tego typu park na świecie. Warto się wybrać niezależnie od wieku, zdecydowanie.

Beach Park

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *