5 błędów, od których bolą zęby

Z językiem portugalskim jest w Polsce coraz lepiej. Panuje chyba powszechna świadomość faktu, że używa się go w Brazylii oraz że różni się nieco od hiszpańskiego. Ale wciąż jest kilka rzeczy, które mnie straszą w powszechnym użytku.

Sao Paolo

Nie, nie chodzi mi o brak tyldy w pierwszym słowie. Pisząc bez portugalskiej klawiatury komu by się chciało szukać opcji “wstaw symbol”. Dla mnie to rzecz trzeciorzędna. Ale zobaczcie jak jest napisane słowo “Paolo”. Toż to ewidentnie włoskie imię! Ja rozumiem, że w São Paulo jest liczna grupa Włochów, ale bez przesady. Ten błąd (występujący również w wersji San Paolo) jest tak powszechny, że widziałam go nawet w korpo-prezentacjach (na szczęście już nie pracuję w tamtej firmie). Ale błagam, nigdy przenigdy niech nie wyjdzie spod waszej klawiatury taki doprowadzający mnie do rozpaczy błąd.

Hiszpańska wymowa

Nie wiecie o mnie jeszcze, że jestem fanką piłki nożnej, ale tylko reprezentacji Brazylii. Oglądając mecze canarinhos najlepiej widać ewolucję językową, jaką przechodzą polscy komentatorzy. Kiedyś wymawianie „j” jako “h” zamiast “ż” było nagminne – na przykład wszyscy piłkarze o imieniu Jorge zostawali przechrztami Horhe (zamiast Żorżi). Zawsze zastanawiałam się, czy tak trudno z telewizji zadzwonić na przykład na iberystykę, żeby skonsultować, jak to się wymawia. Na szczęście powoli to się zmieniało i część nazwisk już wymawiano poprawnie. A nawet poszło to w drugą stronę, bo niektórzy nadgorliwi komentatorzy usiłują być bardziej święci od papieża i wymawiają Silva jako “szilwa”. No ale postęp generalnie jest ogromny, wymowa większości nazwisk jest ok. Myślę, że mógł przyczynić się do tego fakt, że w jednej z redakcji sportowych pracuje mój kolega ze studiów, na pewno wyedukował jak należy wymawiać nazwiska.

Iguazú

Wiem, że to już z mojej strony czepialstwo, ale nic nie poradzę, że bardzo nie lubię, gdy ktoś mówi, że odwiedził wodospady Iguazú, ewidentnie mając na myśli brazylijską stronę, która nazywa się Iguaçu. Frakcja hiszpańskojęzyczna rządzi nawet na angielskiej i polskiej wikipedii (może jako redaktorka polskiej wiki będę mogła pod osłoną nocy to zmienić), gdzie głównym hasłem na określenie całości wodospadów jest Iguazú, a dopiero po przecinku jest podana portugalska wersja. Po brazylijskiej stronie znajduje się zaledwie 20-procentowa część parku, ale za to jaka! Potraktujcie nieco z przymrużeniem oka moje wodospadowe czepialstwo, bo ja z kolei mówię na całość: Iguaçu. Jeśli kogoś bolą od tego zęby, to służę ibupromem.

W Paratach

Gdzie? No byłem w Paratach. Nie rozumiem. To znaczy na płaszczyźnie logicznej rozumiem, mogę pokazać na mapie, ale emocjonalnie nie rozumiem i nie chcę zrozumieć. Oczywiście domyślacie się, że chodzi o Paraty, przeurocze kolonialne miasteczko w stanie Rio de Janeiro. Gdy ktoś mówi, że był w Paratach, to do mnie dobiega dźwięk skrobania pazurami po tablicy – długimi, zakrzywionymi szponami. Polskie słowniki milczą na temat odmiany, a może – kto wie – za jakiś czas uznają, że “w Paratach” jest poprawne – zejdę wtedy do podziemia z moją opinią, że tego się NIE odmienia! Proponuję taki eksperyment: wymówcie słowo Paraty nie “paraty” (jak aparaty) tylko “paraCI” (a akcentem na CI, tak jak to się po portugalsku wymawia). A potem napiszcie sobie Parati – to alternatywna nazwa miasta, z punktu widzenia językowego poprawna, chociaż nieużywana. I co, dalej byliście w Paratach? Bo ja byłam w Paraty 🙂

São Salvador

To moje ukochane miasto, dlatego jestem przewrażliwiona na jego punkcie. Tak się składa, że Salvador pisze się podobnie, a wymawia po polsku zupełnie tak samo jak Salwador, czyli państwo w Ameryce Środkowej. Ci, którzy mnie znają chociaż przelotnie, wiedzą, że gdy mówię Salvador, to na pewno nie mam na myśli kraju. Ale czasem muszę precyzować. To jeszcze ok. Natomiast spotkałam się kiedyś na forum podróżniczym z wpisem, że ktoś wybierał się do São Salvador de Bahia. 4 słowa i 2 błędy. Po pierwsze “da” Bahia. A druga sprawa, to zupełnie zrozumiałe przywiązanie do epoki kolonialnej, gdy używano jeszcze nazwy São Salvador, bo pod taką nazwą miasto założono. Teraz to po prostu Salvador. No chyba że ktoś miał na myśli archidiecezję, to co innego – to się jeszcze nie zmieniło i dalej jest São Salvador. Tylko czy ktoś na forum podróżniczym szuka rad, jak tanio dolecieć i przenocować w archidiecezji?

3 komentarze

  • Auć! Czytanie słów portugalskich jakby były to hiszpańskie, jest moim zdaniem popisem ignorancji. Szczególnie w kwestii osób, które wystawiają się publicznie – jak się o czymś mówi, powinno się dowiedzieć. Cały czas mam w pamięci kolesia, który zrobił na YouTube materiał o top 10 miejsc jakichśtam (nie pamiętam, co to było konkretnie) i wymienił tam miejsce w Brazylii czytając je przez “h” – nie obyło się od poprawienia tego z mojej strony. Lubię to nazywać brazyloignorancją. Zresztą, na geografii przecież nawet jest wątek o językach urzędowych danych państw – czyżby to przespali? No jak wół jest napisane, że no Brasil se fala português!

  • Chyba przyznaję się do Salvador de Bahia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *