2 tygodnie w Rio: plan zwiedzania

rio de janeiro

Karnawał, olimpiada – każda okazja jest dobra, żeby odwiedzić Rio de Janeiro. Można też bez okazji, zwłaszcza kiedy w Polsce zimno i pada. Oto moja propozycja na 2-tygodniowy pobyt w Cidade Maravilhosa.

Być może pamiętacie plan minimum na 2-tygodniową wycieczkę po Brazylii, w którym nie mogło zabraknąć Rio. Tym razem zostajemy tu pełne 2 tygodnie i zapewniam, że nie będziemy się nudzić. Miasto i stan Rio de Janeiro gwarantują niezapomniane atrakcje. Zaczynamy!

Kiedy jechać:

Nie ma nieodpowiedniego terminu w roku na wyjazd do Rio. I nie jest to tylko slogan z folderu turystycznego, ale fakt potwierdzony empirycznie. Byłam w Rio trzy razy w różnych terminach i nigdy pogoda nie zepsuła moich planów. Podczas karnawału jest najgoręcej, ale może też więcej padać. Lipiec-sierpień to miesiące teoretycznie najchłodniejsze, ale odczuwalna temperatura to powyżej 25 stopni, plażowanie jak najbardziej wskazane.

Jak się dostać i ile to kosztuje:

Polować na promocje lotnicze z jednego z europejskich hubów. W listopadzie można nawet znaleźć bilety z Polski za ok. 2 tys. PLN. Ja najtaniej leciałam z Berlina za 2 tys. właśnie i było to w lipcu. Z Warszawy najtaniej za 2800 PLN w lutym 2012. Jeśli dysponujecie elastycznymi terminami, cena może spaść jeszcze bardziej. Bilet za 1,5 tys. PLN z Madrytu nie jest już niczym nadzwyczajnym.

Gdzie się zatrzymać w Rio:

Najpopularniejsze wśród turystów są dzielnice tzw. strefy Zona Sul, czyli Botafogo, Copacabana, Cosme Velho, Flamengo, Ipanema (drogo!), Jardim Botânico, Laranjeiras, Leblon (jeszcze drożej!). Na popularności zyskują noclegi w favelach i to może być jakiś pomysł, zwłaszcza jeśli szukamy czegoś oryginalnego, a jednocześnie pousada jest położona w bezpiecznej okolicy i ma dobre opinie. W serwisach typu booking.com czy airbnb (mieszkania) jest pełno ofert z Rio. Ja mieszkałam w tych oto miejscach:

  1. W dzielnicy Cosme Velho, na trasie kolejki na Corcovado (Casa Caminho Corcovado) – fantastyczny rodzinny pensjonat z kilkoma pokojami. Obecnie drastycznie podnieśli ceny i już się tam nie zatrzymuję.
  2. W dzielnicy Santa Teresa (Casa Mango Mango) – jeden z pensjonatów w starych posiadłościach, zapowiadało się świetnie, ale to jednak nie był dobry wybór. Santa Teresa leży na wzgórzu i codzienne wspinaczki są męczące, poza tym jest oddalona od głównych atrakcji, a dojazdy zajmują czas. No i sama pousada nie powalała na kolana.
  3. W dzielnicy Laranjeiras – mieszkanie przez airbnb. Jedna z najlepszych opcji. Laranjeiras to spokojna mieszkalna dzielnica, czuliśmy się jak lokalsi. Poza tym wszędzie blisko. Zdecydowanie polecam.

Po więcej praktycznych informacji zapraszam do lektury mojego artykułu o Rio de Janeiro na wikitravel oraz na stronę po angielsku http://www.ipanema.com/ którą prowadzi rdzenny carioca z Ipanemy.

Dzień 1

Copacabana – Ipanema – Leblon

Po przylocie nie pędzimy od razu zwiedzać, w końcu mamy czas. Jet-lag spowodowany różnicą czasu najlepiej odreagować na plaży. Do wyboru jedne z najbardziej malowniczych plaż na świecie: Copacabana, Ipanema, Leblon. Moją faworytką jest Ipanema – mniej oblegana i bardziej urokliwa. Ale jeśli akurat mieszkacie przy Copacabanie, to jak najbardziej można odpocząć właśnie tam – na leżaku (cadeira) w cieniu parasola (barraca), sącząc wodę z kokosa, caipirinhę lub mate. O tym, co jeszcze można zjeść na plaży, przeczytacie tu i tu.

rio9

Dzień 2

Cosme Velho – Corcovado – Cristo – Museu de Arte Naif – Largo do Boticário – Jardim Botânico

Jestem zwolenniczką zwiedzania na początku pobytu miejsc, z których dane miasto najbardziej słynie. Chrystus jest symbolem Rio, więc od razu się tam udamy. Kolejka rusza na wzgórze Corcovado z dzielnicy Cosme Velho. Alternatywne metody dostania się na wzgórze to minibus (van) lub na piechotę. Tutaj opisane po angielsku. Moim wyborem jest kolejka, ma niepowtarzalny urok i zdarzyło mi się wysłuchać po drodze koncertu samby. Cena biletu R$ 68. Po opuszczeniu wzgórza Corcovado, zostajemy jeszcze w dzielnicy Cosme Velho, żeby zwiedzić Muzeum Sztuki Naiwnej (Museu de Arte Naif) oraz Largo do Boticário, gdzie wystarczy krótka wizyta i rzut oka na odrapane budynki w stylu neokolonialnym. Zawsze polecam te dwa miejsca, bo mało kto do nich zagląda po zakończeniu wizyty na Corcovado, a szkoda – są naprawdę warte odwiedzenia.

Po południu zostało nam trochę czasu, więc z przystanku w Cosme Velho (naprzeciwko wejścia na stację kolejki, po drugiej stronie ulicy) wsiadamy do autobusu 584, w kierunku Leblon i jedziemy na spacer do Ogrodu Botanicznego (Jardim Botânico). Na powierzchni 54 hektarów posadzono 6,5 tys. gatunków roślin i powstał wspaniały teren do spacerów i odpoczynku.

Dzień 3

Pão de Açúcar – Praia Vermelha

Drugi pocztówkowy widok w mieście. Trwają odwieczne spory, czy panorama z Głowy Cukru przebija tę z Corcovado i nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. Trzeba po prostu odwiedzić obydwa miejsca i wyrobić sobie własną opinię. Moja jest taka, że Głowa Cukru jest zwycięzcą w kategorii na najpiękniejsze widoki. Na szczyt obydwu wzgórz wjeżdża się kolejką linową (bondinho), cena biletu R$ 76, a więcej informacji tutaj.

Po wizycie na Głowie Cukru proponuję udać się na pobliską plażę, Praia Vermelha, która jest niewielka, ale malowniczo położona pomiędzy wzgórzami. Uwaga na silne fale, ja tam straciłam okulary przeciwsłoneczne 🙂

rio1

Dzień 4

Centro – Sambódromo – Catedral Metropolitana – Museu Nacional de Belas Artes – Teatro Municipal – Confeitaria Colombo – Maracanã

Centrum dobrze zwiedzać w dni robocze, w godzinach pracy biur, gdy tętni życiem. Poza tymi godzinami ta część miasta jest mało uczęszczana i niepolecana dla turystów. W centrum mamy słynny Sambodrom, który można zwiedzić także poza okresem karnawału – podczas Olimpiady będzie się tu odbywała rywalizacja łuczników. W centrum na uwagę zasługuje katedra Catedral Metropolitana, XVII-wieczny kościół Igreja de São Francisco da Penitência, Narodowe Muzeum Sztuk Pięknych (Museu Nacional de Belas Artes) oraz Teatr Miejski (Teatro Municipal). Aby coś przekąsić proponujemy kawiarnię Confeitaria Colombo, swego czasu uznaną za siódmą najpiękniejszą kawiarnię świata. Z centrum jedziemy metrem na stadion Maracanã – można zwiedzić to miejsce “standardowo” lub udać się na mecz.

Dzień 5

Santa Teresa – Arcos da Lapa – Escadaria Selarón – Lapa

Ten dzień spędzimy w artystycznych i klimatycznych dzielnicach, położonych dalej od plaż. Po długiej przerwie spowodowanej wypadkiem, w Santa Teresa znowu jeździ słynny żółty tramwaj (bondinho) – na razie tylko na trasie 1,7 km (od stacji metra Estação Carioca do Largo de Curvelo), otwarcie całej 6-kilometrowej linii jest planowane na 2017 rok. Jednak już teraz można odbyć krótką choć urokliwą przejażdżkę tramwajem, którego trasa wiedzie po szczycie akweduktu Arcos da Lapa (zwanego też akweduktem Carioca).

Przy trasie bondinho znajdują się też kolorowe schody Escadaria Selarón – dzieło chilijskiego artysty w hołdzie dla Brazylijczyków. Schody liczą 215 stopni i składa się na nie ponad 2000 elementów. Występowały w filmach i teledyskach, koniecznie trzeba odwiedzić.

Sama dzielnica Santa Teresa jest położona na wzgórzu i znajdziemy tu galerie sztuki, kameralne bary i restauracje oraz posiadłości z dawnych lat, gdy bogaci cariocas szukali tu wytchnienia przed letnimi upałami. Dzisiaj w tych domach mieszczą się głównie pousady.

Wieczorem idziemy do barów w Lapa, najbardziej imprezowej dzielnicy miasta, choć nie cieszącej się sławą szczególnie bezpiecznej.

rio2

Dzień 6

Arpoador – Mirante Dona Marta – Vista Chinesa – Pedra da Gávea – Parque Natural do Penhasco Dois Irmãos

Rio ma do zaoferowania widoki, które zapierają dech w piersiach – mi dosłownie zaparło, gdy wysiadłam z kolejki na Pão de Açúcar. W takich miejscach łatwo uwierzyć, że Bóg jest Brazylijczykiem albo w to, że stworzył świat w 6 dni, żeby siódmy poświęcić na Rio de Janeiro. Głowa Cukru jest jednym z tych miejsc, z których można podziwiać miasto w całej okazałości. Ale już tu byliśmy, podobnie jak na Corcovado – innym popularnym punkcie widokowym. Dzisiaj odwiedzimy inne. Na przykład Arpoador, skałę przy plaży, skąd obejrzymy Ipanemę i Leblon, a dodatkowo w pakiecie widok na wzgórze Morro de Dois Irmãos. Arpoador jest bardzo oblegany zwłaszcza w porze zachodu słońca.

Rio jak z pocztówki można zobaczyć z punktu widokowego Mirante Dona Marta, położonego na terenie Parku Narodowego Tijuca. Najlepiej dostać się tam samochodem (albo taksówką), parking jest przy samym punkcie, niestety nie dociera tu żaden autobus. Widać stąd Głowę Cukru, zatokę Guanabara, stadion Maracana, centrum miasta, a w głębi sąsiednie Niterói.

W parku Tijuca jest też punkt widokowy Vista Chinesa, nazwany tak w hołdzie dla Chińczyków, zasiedlających Rio. Miejsce utrzymane w stylu orientalnym, dojazd samochodem lub rowerem.

Najwyżej położony punkt widokowy w Rio, Pedra da Gávea,  liczy sobie 842 m wysokości i trzeba sobie zarezerwować ok. 3 godziny na wędrówkę na szczyt, ale nagroda jest warta wysiłku: roztacza się stąd jeden z najpiękniejszych widoków na miasto. Miejscowe agencje oferują wycieczki z przewodnikiem w to miejsce, co nie oznacza, że obejdzie się bez wspinaczki. Trasa jest naprawdę wyczerpująca i niepolecana dla osób ze słabą kondycją.

Alternatywnym, choć nie tak oszałamiającym miejscem, jest park Parque Natural do Penhasco Dois Irmãos w dzielnicy Leblon – dobre miejsce do spacerów i podziwiania widoków.

To tylko kilka z miejsc, skąd roztacza się wspaniały widok na miasto, ale w Rio takich punktów jest bardzo dużo. W zasadzie całe Rio to jeden niezwykły punkt widokowy.

rio5

Dzień 7

Ouro Preto

W Rio można spędzić kilka tygodni i wciąż będzie co zwiedzać. Jednak po 6 dniach w mieście pora zobaczyć coś innego i niepowtarzalnego. Do Ouro Preto jedzie się ok. 7 godzin autobusem z dworca Novo Rio linią Viação Útil. Bilet kosztuje ok. R$ 100. Na trasie Rio – Ouro Preto są 2 kursy dziennie, jeden rano i jeden wieczorem, więc można nawet przespać się w autobusie i od rana zacząć zwiedzanie. Inną opcją jest wynajęcie na tydzień samochodu w Rio. Auto nam się przyda, bo z Ouro Preto będziemy jeździć na wycieczki do okolicznych miejscowości, a potem jedziemy z powrotem na wybrzeże. Całą trasę da się pokonać autobusem, ale autem będzie szybciej i wygodniej.

W Ouro Preto idziemy do kościoła i to niejednego. Tutejsze świątynie były kiedyś pokryte złotem, wydobywanym w pobliskich kopalniach. Dzisiaj już próżno szukać aż takich ilości szlachetnego kruszcu, jednak ślady dawnej wspaniałości pozostały. Barokowa architektura, bogate zdobienia, a przede wszystkim rzeźby miejscowego kalekiego artysty Aleijadinho wprawiają w zachwyt. Ouro Preto jest malowniczo położone na wzgórzach, ale to co z daleka pięknie wygląda, z bliska poczujemy w nogach. Dobra kondycja sie przyda.

Dzień 8

Mariana – Kopalnia złota Mina da Passagem

Do pobliskiej Mariany można dojechać z Ouro Preto podmiejskim autobusem. Miasteczko również jest urocze, a najciekawsza jest XVI-wieczna starówka z kolonialnymi budynkami i kościołami, które podobnie jak w Ouro Preto, były kiedyś ozdobione złotem. Wracając z Mariany, wysiadamy na przystanku tuż przy wejściu do kopalni Mina da Passagem. Nieczynna już kopalnia złota, obecnie jest atrakcją turystyczną. Możemy własnoręcznie poćwiczyć płukanie złotonośnego piasku oraz zjechać 120 m w głąb kopalni wózkiem, który kiedyś był wykorzystywany przez górników. Wrażenia niezapomniane.

Dzień 9

Congonhas – Tiradentes – São João del Rei

Dzisiaj przyda nam się samochód. Jeśli z Rio przyjechaliśmy autobusem, to można auto wypożyczyć na miejscu, najlepiej z GPS-em. Autobus wprawdzie dojeżdża do wszystkich miejscowości na naszej trasie, ale trzeba się przesiadać i tracić czas, którego nie mamy za dużo. Zaczynamy od Congonhas, gdzie do odwiedzenia jest bazylika Basílica do Senhor Bom Jesus de Matosinhos z rzeźbami apostołów autorstwa Aleijadinho. Pod bazylikę można podjechać samochodem i zostawić na ulicy przy kościele, za darmo. Z Congonhas jedziemy do małej miejscowości, nazwanej na cześć lokalnego bohatera walki o niepodległość, Tiradentesa. Mieścina jest przeurocza, z brukowanymi uliczkami i domkami w kolonialnym stylu. W centralnym miejscu stoi rzecz jasna kościół, ale spacer przez miasto jest równie wielką atrakcją. Przy rynku znajdziemy kilka kafejek i restauracji, gdzie można się zatrzymać na sok albo przekąskę. Dalej jedziemy do São João del Rei, które jest już nieco większym miastem, a do zwiedzania jest tam przede wszystkim starówka oraz kościół Św. Franciszka, stojący na środku planu, otoczony palmami, bardzo ładnie się prezentuje.

rio6

Dzień 10

Rio de Janeiro – Paraty

Pora pożegnać barokowe zabytki Minas Gerais i udać się z powrotem na wybrzeże. Samochodem będziemy jechać ok. 9 godzin (trasa liczy ok. 550 km), autobusem z przesiadką w Rio. Tak czy owak, cały dzień w drodze.

Dzień 11

Paraty

Na zachodnim wybrzeżu stanu Rio de Janeiro znajdują się dwa niezwykłe miejsca, które mają swoich fanów: Paraty i Ilha Grande. Ja należę do frakcji Paraty, dlatego właśnie w to miejsce was zabiorę. Jednak możecie śmiało wybrać opcję Ilha Grande i na pewno też będziecie zadowoleni. Wtedy jedziemy do Angra dos Reis, a stamtąd łódką na wyspę Ilha Grande. Ale my tymczasem mijamy Angra i jedziemy dalej do Paraty. Autobusem z Rio ok. 5 godzin. Cena biletu R$ 77,5. Większość pousad w Paraty mieści się w pobliżu starówki i to miejsce warto wziąć pod uwagę. Inną opcją (dla tych z samochodem) jest pousada w jednej z wiejskich posiadłości poza miastem. Ale przyjmijmy, że jednak zatrzymujemy się w pobliżu Centrum Historycznego Paraty, skąd wszędzie blisko. Pierwszy dzień poświęcamy na zapoznanie się z miastem i długie spacery urokliwymi kolonialnymi uliczkami lub deptakiem nad kanałem. W Paraty mogę polecić sklep z cachaçą Arte & Cachaça, którego właścicielem jest Wagner i robi wielką pyszną caipirinhę na bazie smakowej cachaçy, ja najbardziej lubię caipi-gabrielę.

Dzień 12

Paraty – Trindade – rejs statkiem po zatoce

Ten dzień spędzimy nad wodą i tu są dwie opcje do wyboru:

  • Rejs statkiem po zatoce. Można kupić wycieczkę w jednej z agencji na mieście, w recepcji naszej pousady lub przyjść rano do portu i wybrać statek, którym chcemy płynąć, jest duży wybór i zawsze znajdzie się miejsce. Statki cały dzień krążą po zatoce, zatrzymując się w wybranych miejscach, gdzie turyści zażywają kąpieli. Podczas rejsu serwowany jest obiad (dodatkowo płatny) i napoje. Za wszystko można przeważnie zapłacić kartą.
  • Druga opcja to plaża Trindade, na którą jedzie się ok. godziny autobusem z dworca w Paraty. Ponieważ w samym miasteczku nie ma dobrych plaż, wszyscy jadą plażować na Trindade. Bez problemu wynajmiemy leżaki i parasole, a jeśli znudzi nam się wylegiwanie, to można wynająć łódkę bezpośrednio na plaży i popłynąć w krótki rejs.

Dzień 13

Paraty – Alambiques – Cachoeiras

W Paraty produkowano kiedyś wielkie ilości cachaçy i do dziś pozostało kilka wytwórni (alambiques), które można zwiedzać oraz degustować ten miejscowy trunek. Agencje turystyczne organizują całodniowe wycieczki w okolice Paraty, które mają w swoim programie przynajmniej jeden alambique. Najpierw próbujemy różnych rodzajów cachaçy, w tym smakowej, a potem można zakupić wybrane smaki. Jakoś nigdy mnie nie dziwi, że turyści wracają do busa obładowani zakupami, ja także! Zwiedzanie alambique najlepiej zaplanować już po odwiedzeniu wodospadów, w przeciwnym razie może się to źle skończyć. Najbardziej popularnym wodospadem jest Tobogã, na którym zjeżdża się po śliskich skałach wprost do wody. Miejscowi suną na nogach, balansując ciałem jak surferzy, ale bezpieczniej na siedząco. Wielka frajda.

W pobliżu Paraty przebiega Złota Droga, Caminho de Ouro, którą kiedyś transportowano złoto z Minas Gerais na wybrzeże. Gdyby zostało nam trochę czasu, można przebyć kawałek tej trasy, która biegnie w gąszczu lasu atlantyckiego – konieczna wcześniejsza rezerwacja.

Okolice Paraty to także raj dla miłośników sportów ekstremalnych i takich aktywności jak rafting, kajakarstwo, wspinaczka w koronach drzew, jazda konno czy rowerem.

rio8

Dzień 14

Rio de Janeiro

Ostatni dzień w Rio można poświęcić na zakupy oraz na plażowanie. Ewentualnie na powtórne odwiedzenie jednej z tych atrakcji, która szczególnie przypadła nam do gustu.

Czego nie zdążyliśmy zobaczyć:

Búzios – Petrópolis – Niterói – i wiele innych miejsc

Dwa tygodnie w Rio to niewiele czasu i na pewno nie wystarczy na zwiedzenie wszystkiego, co Cidade Maravilhosa ma do zaoferowania, nie mówiąc już o okolicach. Nie zdążyliśmy więc odwiedzić słynnego nadmorskiego kurortu Búzios ani cesarskiego miasta Petrópolis. Sąsiednie Niterói także musimy zostawić na kolejną wizytę w Rio. Zechcecie tu wracać? Ja na pewno mam to w planach!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *