2 tygodnie w Bahia

W Bahia jest wszystko, co najlepsze w Brazylii: piękne krajobrazy, pyszne jedzenie, wyluzowani i przyjaźni ludzie, kolonialne zabytki, magiczna afrykańska kultura. Zapraszam na wędrówkę po najpiękniejszych zakątkach Bahia.

Wiele osób planujących wyjazd do Brazylii, bierze pod uwagę stan Bahia. Ale nie na cały pobyt – często podróżnicy zahaczają o Salvador i to wszystko. Brazylia jest ogromna, jest tu tyle do zobaczenia, jest przecież obowiązkowe Rio de Janeiro i wodospady Iguaçu, nie wystarczy czasu na dłuższą wizytę w Nordeste. A ja namawiam do tego, aby zejść z utartego szlaku i spędzić więcej czasu w moim ulubionym brazylijskim stanie. Oto co można tam robić przez 2 tygodnie.

Dzień 1

Przylatujemy do Salvadoru. Jest kilka dzielnic, które można rozważyć na bazę noclegową. Najbliżej lotniska, ale najdalej od miasta jest Itapuã. Piękne plaże. Dalej mamy dzielnice Barra i Ondina, z hotelami w pierwszej linii od oceanu lub w jego bliskim sąsiedztwie, ale też sporo mniejszych pousad. Bardzo popularna jest też starówka, Pelourinho. Daleko od plaży, ale blisko zabytków i ważnych wydarzeń. Zatem z lotniska do hotelu i spacer, żeby zapoznać się z okolicą – plażą albo historycznym centrum.

Dzień 2 – Salvador

W mieście jest tyle zabytków, że można spokojnie spędzić cały pobyt i na pewno nie będziemy się nudzić. No ale ja proponuję 2 tygodnie w Bahia, a nie 2 tygodnie w Salvadorze. Załóżmy, że zatrzymaliśmy się w okolicach Pelourinho (z Barra też łatwo tu dojechać, z Itapuã trochę dalej). Pierwsze miejsce, które trzeba zobaczyć to główny plac historycznego centrum, czyli właśnie Pelourinho, zwany w skrócie Pelô. Po portugalsku “pelourinho” znaczy “pręgierz” i kiedyś karano tu niewolników. Możemy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z przechadzającymi się baianami, czyli paniami w tradycyjnych strojach. Przy Pelourinho zobaczymy odnowione kolonialne kamieniczki, na tle których Michael Jackson nagrał teledysk do piosenki “They don’t care about us”. W tym teledysku wystąpił też bębniarski zespół Olodum – jeśli mamy szczęście, możemy trafić na jego próbę. W okolicy Pelô jest kilka wartych odwiedzenia budynków:

  • Fundação Casa de Jorge Amado – niebieska kamienica przy samym placu, muzeum poświęcone najsłynniejszemu pisarzowi z Bahia, Jorge Amado.
  • Kościół Nossa Senhora do Rosário dos Pretos – niebieski kościółek przy placu, bardzo charakterystyczny – wejście kosztuje kilka reali, ale warto zobaczyć kościół, jaki czarni zbudowali na swoje miejsce kultu
  • Kościół i klasztor św. Franciszka (Igreja e Convento de São Francisco) – oddalony o kilka kroków od Pelourinho, bogato zdobiony i wręcz kapiący złotem kościół, robi wrażenie
  • Oraz między innymi: Muzeum afrobrazylijskie, Bazylika, Muzeum Muzyki Brazylijskiej, Museu Casa do Benin (związane ze sztuką afrykańską), Palácio Rio Branco (dawna siedziba władz portugalskiej kolonii), pomnik Cruz Caída, Memorial das Baianas – pomnik w hołdzie baianom (można zrobić sobie zdjęcie w tradycyjnym stroju), Museu da Misericórdia (eksponaty związane z historią stanu Bahia). To tylko przykładowe miejsca, więcej podpowie Tripadvisor.

Memorial das Baianas

Dzień 3 – Salvador

Celowo nie odwiedziliśmy poprzedniego dnia jednego z najbardziej charakterystycznych zabytków, czyli windy Lacerda, bo wybierzemy się tam dzisiaj. Przed windą można zrobić sobie zdjęcie na tle kolorowego napisu “Salvador”, zdjęcie z baianą albo przyjąć od ulicznego sprzedawcy fitę, wiązaną na nadgarstku. Gdy dostaniemy fitę, handlarz wciśnie nam parę innych rzeczy, które nie są już za darmo. Fity można też zakupić w każdym sklepie z pamiątkami.

Z punktu widokowego przy windzie Lacerda rozciąga się panoramiczny widok na Zatokę Wszystkich Świętych, można też dostrzec wyspę Itaparica. Widok jest piękny i spędzamy dłuższy czas na podziwianiu krajobrazu i fotografowaniu. Zjazd windą do dolnego miasta (Cidade Baixa) kosztuje parę groszy, ale jest to atrakcja turystyczna, więc jedziemy! Omijamy na razie Mercado Modelo (ostatniego dnia wstąpimy tam po pamiątki), bo na lewo jest Muzeum Sztuki Nowoczesnej Solar do União – można tam dojść spacerkiem lub podjechać taksówką, co czasem miejscowi polecają ze względów bezpieczeństwa. Ja poszłam na piechotę.

Wracając z Solar do União, łapiemy autobus pod samym Mercado Modelo w kierunku Ribeira, bo wybierzemy się do najsłynniejszego kościoła w Salvadorze: Bonfim. To stamtąd pochodzą słynne fity. Po wizycie w kościele Bonfim wracamy do historycznego centrum i kontynuujemy zwiedzanie zabytków, których nie zdążyliśmy zobaczyć wczoraj lub też spacerujemy po Pelourinho, chłonąc jego kolonialny klimat.

Elevador Lacerda

Dzień 4 – Salvador

Dzisiaj zobaczymy dzielnicę Barra, której najbardziej charakterystycznym zabytkiem jest latarnia morska Farol da Barra – można wejść i zwiedzić ją od środka, bo działa jako muzeum. W pobliżu mamy jeszcze fort Forte de Santa Maria, a po drugiej stronie malownicze wzgórze Morro do Cristo, skąd ładnie widać latarnię. W Barra jest też kilka małych, choć uroczych plaż, więc można odpocząć na leżaku w cieniu parasola. Miejsce na pewno się znajdzie – zadbają o to pracownicy plażowych stoisk, którzy w dodatku przyniosą nam jakieś napoje orzeźwiające, niekoniecznie bezalkoholowe. Z dzielnicą Barra sąsiaduje Ondina, a dalej leży Rio Vermelho.

Po południu przespacerujemy się tą trasą, która biegnie na sporej długości nad samym oceanem. Następnie złapiemy autobus do Itapuã i zdążymy akurat spędzić tam wieczór, jak w piosence Viniciusa de Moraes “Tarde em Itapuã” (Wieczór w Itapuã). Jeśli nasz hotel znajduje się w tej dzielnicy, można jeszcze przy jakiejś okazji zwiedzić okolice jeziora Lagoa do Abaeté, które leży dosłownie 2 przystanki od plaży. Raczej nie idziemy tam w nocy. A na kolację kupujemy najbardziej typowe danie z Bahia, czyli acarajé – baiany sprzedają je na ulicach Salvadoru, a podobno najpyszniejsze acarajé to Acarajé da Cira w Itapuã.

Dzień 5 – Praia do Forte

Jedziemy w jednodniową wycieczkę za miasto, a naszym celem jest znany kurort oraz rezerwat żółwi morskich, Praia do Forte. Można się tam dostać na kilka sposobów: przez agencję turystyczną (na przykład Grou Turismo – ok. 170 reali w dwie strony), wynajętym samochodem (to ok. 60 km od lotniska w Salvadorze), taksówką (ok. 300 reali w jedną stronę), a najlepiej autobusem. Na trasie Salvador – Praia do Forte kursuje linia Expresso Linha Verde z dworca autobusowego lub z lotniska za ok. 15 reali w jedną stronę.

Na miejscu możemy się zrelaksować na szerokiej plaży oraz obowiązkowo zwiedzić rezerwat żółwi morskich TAMAR, który jest położony tuż przy oceanie. Jeśli nasza wizyta przypada pomiędzy lipcem a październikiem, przy odrobinie szczęścia będziemy mogli podpatrzeć humbaki, które w tym okresie odwiedzają wybrzeże Bahia. Na wieczór wracamy do Salvadoru, chociaż wiele osób decyduje się zostać w miasteczku przynajmniej na jeden nocleg. Tak tu ładnie.

Praia do Forte – projekt Tamar

Dzień 6, 7 i 8 – Morro de São Paulo

Wycieczek za miasto ciąg dalszy, tym razem do Morro de São Paulo, gdzie spędzimy 2 noce. Do miasteczka najlepiej dostać się z agencją albo bezpośrednio katamaranem z przystani przy Mercado Modelo (Terminal Marítimo Turístico). Agencja ujmy nam nie przyniesie – z tej formy transportu korzysta też bardzo wielu Brazylijczyków. Agencje mają opcję transferu dla osób z chorobą morską – część trasy przemierzamy busem. Ja proponuję sposób, z jakiego sama korzystałam, czyli rano agencja zabiera nas z hotelu i przewozi na przystań, stamtąd płyniemy na wyspę Itaparica, gdzie wsiadamy do busa, a po drugiej stronie wyspy króciutki odcinek płyniemy mniejszą łódką. Jeśli nie masz choroby morskiej, rozważ bezpośredni katamaran, w ten sposób zaoszczędzisz co najmniej 3 godziny. Niezależnie co wybierzemy, cena za osobę w jedną stronę to ok. 100 reali.

Po przyjeździe do Morro, uiszczamy opłatę turystyczną (w 2016 było to 15 reali jednorazowo od osoby) i ładujemy bagaże na taczkę, która pełni rolę lokalnej taksówki. Miejscowi zawiozą nam walizki na taczce aż pod drzwi pousady. Resztę dnia możemy spędzić na rekonesansie na miejscu albo na wypoczynku na plaży. Ewentualnie udajemy się na punkt widokowy przy latarni morskiej.

Kolejny dzień spędzimy na wyspie Boipeba, dokąd zabiorą nas miejscowi przewoźnicy. Po drodze mamy kilka przystanków na pływanie i snorkling. Boipeba jest bardzo malownicza, przedstawia typowy obrazek z Bahia z kołyszącymi się palmami kokosowymi. Po południu lub wieczorem wracamy do Morro.

Ostatni dzień można spędzić na plażowaniu lub po śniadaniu wyjść na spacer do sąsiedniej osady Gamboa – rano przejście po plaży jest możliwe ze względu na odpływ. Powrót łodzią, gdy fale już odetną nam drogę powrotu – warto mieć ze sobą pokwitowanie, że pierwszego dnia zapłaciliśmy opłatę turystyczną. Po południu tego dnia wracamy do Salvadoru.

Morro de São Paulo

Dzień 9, 10 i 11 – Chapada Diamantina

Opuścimy na kilka dni wybrzeże, aby odwiedzić bardzo urokliwy zakątek w interiorze stanu Bahia, park narodowy Chapada Diamantina. Można tam dojechać bezpośrednim autobusem z Salvadoru za ok. 80 reali, a czas przejazdu to ok. 6 godzin. Najlepszą bazą wypadową na chapadzie jest miasteczko Lençóis (nie mylić z Lençóis Maranhenses), tu znajdziemy najwięcej hoteli, restauracji i agencji wycieczkowych. Przez kilka dni pobytu obowiązkowo wchodzimy na wodospad Cachoeira da Fumaça (cały dzień), na wzgórze Morro do Pai Inácio oraz jedziemy do groty z jeziorkiem Poço Encantado. Najlepiej wypożyczyć samochód na miejscu albo zdać się na agencję wycieczek – do wielu miejsc nie dojdziemy na piechotę ani nie dojedziemy autobusem.

Chapada Diamantina jest przepięknym miejscem, bardzo zachęcam żeby zostawić na kilka dni bajeczne plaże Bahia i zobaczyć coś nietypowego, ale bardzo malowniczego.

Chapada Diamantina

Dzień 12 – powrót do Salvadoru

Znowu czeka nas 6 godzin w autobusie. Wracamy do Salvadoru.

Dzień 13 i 14 – Salvador

Przez ostatnie dni proponuję wrócić do miejsc, które nam szczególnie zapadły w pamięć na początku pobytu lub zobaczyć te, których wcześniej nie zdążyliśmy. Może zatrzymamy się na dłużej przy roda de capoeira, podziwiając zwinność capoeiristas. Albo wybierzemy się na pokaz candomblé, mając świadomość, że prawdopodobnie jest to atrakcja turystyczna, a nie typowy rytuał religijny. Udając się tropem afrobrazylijskich bóstw orixás, zaglądamy w okolice jeziora Dique do Tororó w centrum miasta, gdzie posągi bóstw unoszą się na powierzchni wody.

Ostatniego dnia udajemy się na pamiątkowe zakupy do Mercado Modelo – to obowiązkowy przystanek oraz miejsce, gdzie możemy się zaopatrzyć we wszystkie kolory i smaki Bahia: przyprawy, kubki, havaianasy, pareo, koszulki, berimbau i inne instrumenty muzyczne i wiele wiele innych rzeczy.

Co jeszcze zobaczyć w Bahia

  • Ilhéus i Itacaré na południu stanu – przepiękne plaże oraz plantacje kakao, rodzinne strony pisarza Jorge Amado
  • Porto Seguro – w okolice tego miasta przybył odkrywca Brazylii, Pedro Álvares Cabral
  • Południowy kraniec stanu: Trancoso, Caraiva, Caravelas – u wybrzeży tej części stanu leży archipelag Abrolhos, odwiedzany przez humbaki
  • Costa do Sauípe – wybrzeże na północ od Salvadoru
  • Cachoeira – historyczne miasto 100 km od Salvadoru
  • Sanktuarium Bom Jesus da Lapa w interiorze stanu – popularne miejsce pielgrzymek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *